Strona domowa Wycieczki Siewierscy gimnazjaliści w Krakowskim Teatrze „Scena Stu”
Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Siewierscy gimnazjaliści w Krakowskim Teatrze „Scena Stu”


Jak ważne dla dzieci w czasach massmediów jest obcowanie z prawdziwą sztuką, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Możliwość taką daje teatr, który jest wyjątkowym dla uczniów doświadczeniem, ponieważ wymaga kontaktu człowieka z człowiekiem. 

Koneserzy powiedzą, że teatr to magia. Ale jak przekonać współczesną młodzież, dla której bardziej interesującą formą rozrywki jest kino, żeby tę magię odkryła? Jest to zadanie niełatwe, ale nie niemożliwe. Kluczem do sukcesu jest wybór naprawdę dobrej sztuki, bardzo dobrego teatru, niewątpliwie pomocna może okazać się także odpowiednia pora…

I wygląda na to, że uczniowie klas I Gimnazjum w Zespole Szkół w Siewierzu doświadczyli tych magicznych przeżyć, dając się namówić na wyjazd do Krakowskiego Teatru „Scena Stu” na inscenizację niedawno omawianej lektury szkolnej – „Zemsty” Aleksandra Fredry.


W piątek, 28 marca, późnym popołudniem elegancko ubrani uczniowie siewierskiej szkoły wyruszyli do Krakowa, aby o 19.00 móc zasiąść na widowni bardzo klimatycznego, krakowskiego teatru, całkowicie oderwać się od problemów dnia codziennego i przez dwie godziny pozostać zawieszonymi między fikcją i rzeczywistością.

„Zemsta” w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego jest naprawdę genialna. Przede wszystkich dobrze znany wiersz fredrowski wypowiedziany przez doskonałych aktorów wreszcie „przemówił” do uczniów! Bliski kontakt z aktorami, których znają głównie z telewizji, był dla nich niesamowitym przeżyciem. Warto tu wspomnieć choćby o Rejencie, którego zagrał Dariusz Gnatowski, a którego młodzież doskonale kojarzy z roli Boczka ze „Świata według Kiepskich”. Z zafascynowaniem przyglądali się poczynaniom bohatera na scenie, odkrywając go na nowo. Bez wątpienia najbardziej charyzmatyczną postacią w „Zemście” okazała się Beata Rybotycka w roli Podstoliny, na pewno na długo zapadnie w pamięci. I absolutnie rewelacyjny Papkin, czyli Łukasz Rybarski (ten aktor nie tak dawno gościł w Siewierzu wraz z „Kabaretem pod Wyrwigroszem”, którego jest założycielem). Rybarski absolutnie zdominował swoją grą krakowską scenę i stał się ulubieńcem publiczności. Mimika, gesty, intonacja nie mały sobie równych. A jego wykonanie kompozycji Piotra Rubika „Oj kot!” ze słowami Pawła Ligo przy wtórze angielskiej gitary stały się hitem wieczoru. 

Można by jeszcze wiele pisać o zaletach krakowskiego przedstawienia: stylowych kostiumach, skromnej, ale bynajmniej nie banalnej scenografii, grze świateł, dynamicznej muzyce...Najważniejsze, że uczniowie wreszcie zrozumieli – o czym świadczyły ich żywiołowe komentarze w drodze powrotnej – że teatr to synteza wielu sztuk i tworzyw: słowo, barwa, dźwięk, taniec, światło, ruch sceniczny. To wszystko w sposób wieloaspektowy na nich podziałało. Krakowscy aktorzy nawiązali również doskonały kontakt z młodą widownią. Jedna z dziewcząt została zakładniczką Papkina, a niektórzy – jego powiernikami.  Ekran kinowy czy telewizyjny jest barierą odgradzającą widza od aktorów, w teatrze aktorzy byli niemal na wyciagnięcie ręki. 

Nocny spacer nadwiślańskim bulwarem, który siewierscy gimnazjaliści odbyli w drodze do autokaru, także bardzo im się spodobał. Była to okazja do podzielenia się pierwszymi wrażeniami po spektaklu, wtedy to również padły głosy o powtórzeniu takiego wyjazdu. Kto wie, może już niedługo taka okazja się nadarzy…

Agnieszka Sularz